Czarna magia, czyli jak mówią tubylcy

Mawia się, że mowa jest srebrem, a milczenie złotem.

Przez wiele lat powyższe stwierdzenie miało dla mnie sens. Do czasu.
Od kiedy wyjechałam z Polski, towarzyszy mi nieodparte poczucie, że tego “złota” mam jakby za dużo. Na wszelki wypadek doprecyzuję: nie zamknęłam się w sobie, nie mam depresji, nie jestem samotna, ani wyizolowana od świata. Wszystkiemu winny język…

Niemcy, podobnie jak Polska, mogą poszczycić się niezwykłym zróżnicowaniem w obrębie ich mowy ojczystej. Bogactwo gwar i dialektów zdaje się nie mieć końca. Czystym niemieckim (Hochdeutsch) mawia na co dzień tylko część społeczeństwa. Taki język usłyszymy w telewizji i radiu, ale już na ulicy może być problem.
Na mojej jest i to niemały.

Mieszkam w Kaiserslautern, czyli niewielkim mieście w landzie Nadrenia-Palatynat. Ze względu na geograficzne uwarunkowania i niewielką odległość od Francji, nietrudno się domyślić, że to właśnie francuskie wpływy miały ogromne znaczenie w procesie kształtowania się języka dla okolicznych regionów. Dialekt, który tutaj zastałam, znany jest pod nazwą Pfälzisch i słowo daję – jego zrozumienie dla nowoprzybyłych często graniczy z cudem! Żeby było ciekawiej, w okolicznych wioskach dialekt ten przybiera coraz to nowe oblicza. To, że jakimś sposobem dogadasz się w Kaiserslautern, wcale nie oznacza, że zrozumiesz pracownika winnicy oddalonej o zaledwie kilka lub kilkanaście kilometrów.

Za Pfälzisch podobno nie przepadają nawet sami Niemcy. Przybywając po raz pierwszy do Rheinland-Pfalz z innego regionu, można się nieźle zdziwić. Sprawy nie ułatwia fakt, iż tubylcy nie posługują się dialektem wyłącznie w sytuacjach nieformalnych. Ich przywiązanie i dbałość o podtrzymanie regionalnych tradycji są tak silne, że często nawet w firmach i urzędach słyszy się właśnie Pfälzisch.

Trudno słowami opisać jak brzmi omawiany dialekt. Dla mnie jest to trochę jak zmiksowanie brzęczenia i szumu. 🙂

Dla lepszego zobrazowania o czym mowa, przedstawiam konkretne przykłady różnic pomiędzy Hochdeutsch a Pfälzisch:

Morgen – Morje
Danke schön – Dongkschää
Bücher – Bischer
Apfel – Abbel
Augen – Aaee
Kaiserslauterer – Attsche
Tag – Daach
zuerst – erscht
Frühling – Friehjohr
heute – heid
Ich komme ja schon – Ich kumm jo schunn
Jahr – Johr
Kirche – Kersch
Meinst du? – Määhnsche?
nicht – ned
richtig – rischdisch

ich habe – i(s)ch hann
du hast – du hasch
er/sie/es hat – er/sie/es hadd

Tym oto sposobem, po ukończeniu kursu, po prywatnych lekcjach i codziennym oswajaniu się z niemieckim, na ulicy i tak ogarniała mnie niemoc… Za żadne skarby nie mogłam zrozumieć starszych pań, które zagadywały do siebie nawzajem w autobusie, bo nawet najprostsze zwroty brzmiały bardzo obco. Dziś jest już odrobinę lepiej, ale i tak na wszelki wypadek bardzo często używam koła ratunkowego i na wstępie proszę rozmówcę o używanie Hochdeutsch. Na szczęście większość ludzi nie ma z tym problemu, co jednak nie zmienia faktu, że tego, o czym rozmawia ktoś obok mnie,  jeszcze długo nie zrozumiem…


“Deutsche Sprache, schwere Sprache” – czy ktoś ma jeszcze wątpliwości? 🙂

 

 

 

 



Źródła:

https://de.wikipedia.org/wiki/Pf%C3%A4lzische_Dialekte
http://www.dw.com/de/pf%C3%A4lzisch-weltweit/a-4248709
http://weinfachberater.der-ultes.de/2009/05/02/paelzisches-woerderbuch-pfaelzisches-woerterbuch/